„Szaleństwem jest robić ciągle to samo i oczekiwać różnych rezultatów” – uwielbiam ten cytat A. Einsteina. Zaskakujące jest to, że bardzo często wolimy wierzyć, że coś robimy źle zamiast zmienić sposób działania, bo dotychczasowy po prostu nie działa.

Dieta jest idealnym przykładem, kiedy bardzo często powielamy to samo i za każdym razem mamy nadzieję, że teraz się uda, a jeżeli tak się nie stanie to tylko dlatego, bo na pewno zrobiliśmy coś źle – zjedliśmy za dużo węglowodanów albo pozwoliliśmy sobie na kawałek czekolady. Problem polega na tym, że to nie tylko dieta i ćwiczenia odpowiadają za to jak wyglądamy. Tracimy czas licząc kalorie i gotując dietetyczne posiłki, a nasza podświadomość płata nam figle. Uważam, że gdyby dieta była skuteczna to wystarczyłaby jedna w życiu.

Będąc na diecie nasz mózg odbiera to jako ogromny stres, tak jakby był w trybie survivalowym i nie wiedział ile to jeszcze potrwa. Co jakiś czas dostarczamy do organizmu niskokaloryczne posiłki z jadłospisu, które mamy od dietetyka lub z internetu, a co jakiś czas wrzucamy tam pizzę, słodycze, fast food’y. Organizm wariuje, nie wie co się dzieje, nie rozumie sprzecznych sygnałów, które mu dostarczamy. Tutaj warto się zastanowić czy jedząc karmimy głód fizyczny czy emocjonalny? Czy zajadamy coś co jest dla nas niekomfortowe, niewygodne. Czy zajadamy niewyrzuconą złość po kłótni z szefem w pracy? Czy smutek, że facet z ostatniej randki nie oddzwonił? Czy jednak poczucie bezsensu i nudy, które często nam towarzyszy, bo nie wiemy co chcemy robić w życiu?

Możemy pić dużo wody, jeść ekologiczne warzywa na parze, zażywać suplementy, ale jeśli wciąż wracamy do punktu wyjścia i wracają nam kilogramy to jest to dowód na to, że należy zająć się emocjami, które manifestują się w postaci dodatkowych kilogramów. Jest to bardzo ważny element, a mało kto łączy to z relacją z jedzeniem.

Zapraszam do obejrzenia Webinaru o tym dlaczego dieta nie jest rozwiązaniem na stałe